//////

KRYZYS ŚWIADOMOŚCI

Chyba kryzys świa­domości narodowej polskiej arystokracji i części polskiej szlachty zaczyna się z upadkiem państwa. Pojęcia „naród”, „naród szlachecki”, „państwo szla­checkie”, były ze sobą tak ściśle złączone, były w tak wysokim stopniu niemal synonimami, że kry­zys był nieunikniony. Stawało się coraz wyraźniej przed koniecznością odrzucenia słowa „szlachecki”, jeśli się chciało zachować i przywrócić do realnego bytu słowa „naród” i „państwo”, a równocześnie można było zachować w pełni w sferze społecznejgospodarczej słowo „szlachecki” tylko wtedy, jeśli się rezygnowało z państwa, to zaś pociągało za sobą w konsekwencji w ówczesnych wyobrażeniach re­zygnację ze słowa „naród”.

FORMOWANIE ŚWIADOMOŚCI NARODOWEJ

Mówiąc o formowaniu się świadomości narodo­wej, ma się najczęściej na myśli tylko tak zwane „niższe” warstwy społeczne, tak jakby tylko one tej świadomości u początku procesu jej formowania się — gdzieś w końcu w. XVIII w Polsce — nie miały i dopiero powoli ją zdobywały. Nie tak, a ra­czej nie tylko tak było, problem jest o wiele bar­dziej skomplikowany. Nie mamy badań nad świa­domością narodową szlachty polskiej w końcu w. XVIII, nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, jaka jej część tę świadomość posiadała. Ileż mamy faktów jaskrawię świadczących, że wielu u jej szczytów tej świadomości nie posiadało. Nie miał jej książę August Sułkowski, gotów pomóc w pierw­szym rozbiorze za udzielne dla niego księstewko gdzieś w Europie, ani ostatni hetman wielki koron­ny Ksawery Branicki, ani ostatni hetman polny li­tewski Józef Kossakowski, wkraczający do War­szawy na czele wojsk rosyjskich jako ich generał w r. 1792, ani wielu innych.

POLSKA MYŚL POLITYCZNA

Polska myśl polityczna, polskie koncepcje narodu, ludu, państwa są związane z tym ogólnoeuropej­skim rozwojem myśli politycznej, lecz mają równo­cześnie odrębności spowodowane i przeszłością histo­ryczną, i rzeczywistością im współczesną. Na skrajnej prawicy była ideologia rezygnująca z własnej państwowości, rezygnująca z własnej od­rębności narodowej — Polacy dla niej to tylko szczep wchodzący w skład innego narodu jako szer­szej i nadrzędnej całości. Łączył się z tym najczęściej program utrzymania nie zmienionych stosuń* ków społecznych i właśnie w rezygnacji z własnej państwowości i odrębności narodowej widziano dro­gę do utrzymania tych stosunków. Czyli grupa, w której w istocie świadomość narodowa polska gasła — o ile kiedykolwiek była.

UJAWNIENIE MISTYFIKACJI

W odpowiedzi zaś na ujawnienie mistyfikacji otrzymujemy różne, coraz bardziej konkretne, coraz bardziej bojowe pojęcia ludu. Lud to wszyscy nie uprzywilejowani, w przeciwieństwie do uprzywile­jowanych, prawnie lub faktycznie monopolizujących w swym ręku prawa polityczne, majątek, możność wykształcenia. Lud to „masy”, to we Francji po­glądy Lamennais’go, Micheleta, u nas Mochnackie­go, lewego skrzydła Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, Mickiewicza — najbardziej wewnętrznie sprzecznego w swych poglądach politycznych, Lele­wela — na granicy od takiego pojęcia ludu do uznania za lud podstawowej masy w Polsce, „kmie­ci”. Dalej idą te określenia, które w pojęciu ludu na pierwszy plan wybijają klasowy czy warstwowy charakter jego podstawowej masy: w Polsce — chło­pów w doktrynach Gromad Ludu Polskiego, w Ma­nifeście komunistycznym — proletariatu.

PŁYNNE GRANICE

Na prawym skrzydle tego wachlarza będzie de Maistre, Bonald we Francji, tacy katolic­cy konserwatyści w Niemczech jak Gorres czy Baader, w Polsce Aleksander Wielopolski. Dalej w akceptacji „nowego” pójdą tacy, jak „doktrynerzy francuscy”, w Anglii Młoda Anglia i Disraeli, w Polsce opozycja kaliska, a po r. 1831 na emigracji Hotel Lambert z ks. Adamem Czartoryskim. Jesz­cze dalej chyba w akceptacji nowego pójdą tacy, jak Tocqueville czy Thiers we Francji, John Stuart Mili w Anglii, z Polaków na emigracji różni „pół- środkowcy”, jak ich nazywał Edward Dembowski, wraz z prawym skrzydłem Towarzystwa Demokra­tycznego Polskiego. Granice między tymi różnymi: odcieniami, od konserwatyzmu do konserwatywnego i umiarkowanie demokratycznego liberalizmu są płynne. Płynna jest również granica między le­wym skrzydłem tego wachlarza (współcześnie by! je nazwano „lewym centrum”) a akceptującymi bez zastrzeżeń „nowe” jako wytyczające kierunek roz­woju.

WSZYSTKIE DOKTRYNY

Te wszystkie doktryny to mniej więcej „czysty” typ doktryn reakcyjnych. Dalej idąc, mamy szeroki wachlarz o płynnych gra­nicach, od — jeszcze — reakcjonizmu przez kon­serwatyzm do umiarkowanego liberalizmu. Można, krytycznie patrząc na wszystkie lub niektóre prze­miany, od pewnego momentu uznać wszystkie lub niektóre z nich za nieodwracalne, nowy kierunek rozwoju za nie do przezwyciężenia i dążyć do po­łączenia „nowego” ze starym; przy czym dla nie­których ideologów tego kierunku „stare” nadaje charakter całości, a „nowe” jest w nie włączone, dla innych „nowe” jest dla całości decydujące, a „sta­re” zostaje wtopione w nową całość i do niej za­adaptowane.

OCENA SKUTKÓW

De Maistre uznał za taki ów moment, w którym król Francji stał się w pełni absolutnym, Montes- ąuieu — ten moment w swym angielskim modelu ustroju, w którym, zachowując zróżnicowanie sta­nowe, dopuszczono wszystkich posiadających do współudziału w ustawodawstwie i kontroli władzy wykonawczej. Ocena skutków zakłócenia naturalne­go porządku była różna. Można je uważać za nie­odwracalną katastrofę, której skutkiem musi być rozkład społeczeństwa, narodu, państwa, taki będzie pogląd hiszpańskiego reakcjonisty Donoza de Cortez czy polskiego reakcjonisty Henryka Rzewuskiego. Można stać na stanowisku, że należy i powiedzie się przekreślenie wszystkiego, co nastąpiło po mo­mencie dziejów uznanym za końcowy punkt „natu­ralnej” drogi, i powrócenie do stanu rzeczy z prze­szłości przed nim, że tylko to zapewni stabiliza­cję — choćby chwilową: to pogląd i linia polityczna Klemensa Metternicha.

PIERWSZY TYP

Typ pierwszy doktryn, doktryny reakcyjne, wy­chodził od poglądu, iż rozwój pewnego narodu i pań­stwa doszedł w pewnym momencie przeszłości do stanu doskonałości adekwatnej temu narodowi — najczęściej to nie doskonałość idealna, lecz taka, jaka jest możliwa do osiągnięcia. Wszystko inne, co po tym momencie następuje, jest zakłóceniem „na­turalnego” — w znaczeniu: odpowiadającego dane­mu narodowi jako historycznemu tworowi — stanu rzeczy. Moment z przeszłości może być wybrany różnie. Książę de Saint-Simon uznał za taki ów moment, w którym król Francji nie był jeszcze absolutny, ale współrządziła z nim tylko stara szlachta rodowa; uznał za zakłócenie rozwo ju i skie­rowanie go na błędną drogę ten moment, w którym rolę polityczną zaczęła odgrywać noblesse de robe w Stanach Generalnych znalazł się stan trzeci.




Warto przeczytać
Słowa kluczowe
Lombard online